sylwester – nie lubię, nie lubię

Grudzień 27, 2011 1 komentarz

Nie lubię tego dnia i koniec i kropka. Nie lubię na siłę wymyślać jak go spędzić i szukać miejsca na zabawę. Nie lubię opowiadać co najmniej miesiąc wcześniej jakie to ja mam plany na Sylwestra, tak jakby zabawa była obowiązkowa. Oczywiście, że nikt mnie do tego nie zmusi, ale skoro nigdzie się nie wybieram, to większość nagle zaczyna robić wielkie oczy i krzywo patrzeć, a na ich twarzach widać, że przez głowę przechodzi im myśl: „Ale nudziarz…”.

Nie lubię Sylwestra. Z czego niby tu się cieszyć… że upłynął i skończył się kolejny rok mojego życia? Dla mnie to raczej nie jest powód do radości. A skoro nie rozumiem i nie widzę powodu, dla którego mam się bawić, to jak miałabym się bawić? Oczywiście zdarzyły się takie imprezy sylwestrowe, które wspominam bardzo dobrze, ale to była po prostu dobra domówka, przyjęcie czy bal, i nie wynikało to wcale z tego że odbywały się akurat w ostatni dzień roku.

Tak czy inaczej, życzę sobie i wszystkim bliskim mi osobom, aby kolejny rok był nie gorszy od poprzednika (a to już będzie dobrze) i żeby płynął jak najdłużej… ;)

 

Kategorie:Uncategorized

za siedmioma górami, za siedmioma lasami

Lipiec 15, 2011 4 uwag

Związki na odległość nie są łatwe. (Tak, wiem – dokonałam niebywałego odkrycia!) Nie zasypiamy i nie budzimy się obok siebie codziennie. Nie możemy pocałować się na miły początek dnia, wyżalić i przytulić się gdy mamy jakiś problem. Pozostają nam tylko maile, telefony, smsy… Odliczamy tygodnie, dni, godziny, minuty do kolejnego spotkania. Momentami mamy już dosyć tego nieustannego czekania, bo ile można?! Żeby uczucie nie wygasło trzeba je starannie pielęgnować. Nie można sobie odpuścić.

Odległość czyni z miłością to, co wiatr robi z ogniem, gasi mały, a rozpala wielki. [Roger de Bussy-Rabutin]

Bywa i tak, że czego byśmy nie zrobili, to nasz wysiłek jest niewystarczający. Uczucie umrze śmiercią naturalną. Będzie czas na chwilę żałoby, a zanim się obejrzymy wszystko wróci do normy.

Już wróciło. I teraz będzie już tylko lepiej.

Kategorie:c'est la vie

C8H11N

Lipiec 13, 2011 Dodaj komentarz

Kupię miłość. Rozpuszczalną w powietrzu, do psikania w aerozolu. Taki bezbarwny gaz o woni szczęścia, wywołujący motylki w brzuchu, który będzie się unosić nad naszymi głowami jak bańki mydlane. Albo nie! Lepsza będzie taka miłość w tabletkach rozpuszczalna w wodzie, a potem z wielkiego kubka będziemy spijać hormony szczęścia dużymi łykami. To będzie taki nasz środek odurzający. Nasza kokaina z najwyższej półki – fenyloetyloamina.

Kategorie:c'est la vie

alvaro

Czerwiec 18, 2011 Dodaj komentarz
Papieros się kopci, wiśniowe piwo w butelce, a ja siedzę po ciemku i rozkminiam…
Faceci przychodzą do nas po to, aby się „napatrzeć”, podniecić i przeżyć coś chemicznego. Więc kij mu w oko! Ja się do jego poziomu zniżać nie będę…
Jak tylko coś zechce to się pojawi, wcale mnie to nie zdziwi – normalka. A jej to mam ochotę oczy wydłubać tak mnie drażni grrr…
Kategorie:c'est la vie

back to black

Listopad 7, 2010 Dodaj komentarz

etap blondyneczki zakończony. dosłownie i w przenośni. to był już najwyższy czas na rewolucję. na zmiany,  które powinny nastąpić nawet kilka miesięcy temu…

ktoś gdzieś kiedyś dobrze napisał, że u kobiet zmiana koloru włosów wpływa w pewnym stopniu na to co mamy w sobie, na nasz charakterek oraz na to jak postrzegają nas inni. nie będzie już słodzenia i przymykania oczu na to czy na tamto. nie ma tak dobrze! lojalnie uprzedzam żeby potem nie było żadnych fochów i obrażania się ;)

Kategorie:Uncategorized

dorosłość

Listopad 1, 2010 2 uwag

Lizaki zamieniły się na papierosy, niewinne stały się dziwkami. Praca domowa umarła śmiercią naturalną, a telefony są używane w klasie. Cola zamieniła się w wódkę, a rowery w samochody. Niewinne pocałunki przeistoczyły się w dziki seks. Pamiętasz kiedy „zabezpieczać się” znaczyło włożyć na głowę kask? Kiedy najgorszą rzeczą jaką mogłaś usłyszeć od chłopaka było to, że jesteś głupia. Kiedy ramiona taty były najwyższym miejscem na ziemi, a mama była największym bohaterem? Twoimi najgorszymi wrogami było Twoje rodzeństwo? Kiedy w wyścigach chodziło tylko o to, kto pobiegnie szybciej? Kiedy wojna oznaczała tylko grę karcianą. Kiedy wkładanie spódniczki nie oznaczało, że jesteś suką. Jedynymi „narkotykami” było lekarstwo na kaszel, a zioło oznaczało pietruszkę, którą Twoja mama wrzucała do zupy? Największy ból jaki czułeś to pieczenie zdartych kolan i łokci. I kiedy pożegnania oznaczały tylko „do zobaczenia jutro”…

Dorosłość…

Kategorie:c'est la vie

na ostrzu noża

Sierpień 16, 2010 Dodaj komentarz

Co zrobisz, gdy ktoś ci przystawi nóż do szyi, a ty akurat dostaniesz czkawki? [Woody Allen]

Są w życiu takie sytuacje, które jak czkawka pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie. Sytuacje, gdy wydaje się nam, że gorzej już być nie może. Wtedy właśnie okazuje się że jednak może… To najprawdopodobniej jeden z najbardziej beznadziejnych scenariuszy. Cokolwiek byśmy zrobili jesteśmy skazani na niepowodzenie. Czy będzie to walka czy też poddanie się czkawce, obie te sytuacje przybliżą naszą spoconą z przerażenia szyję do błyszczącego ostrza. I co teraz będzie…?

nie wiesz co zrobić…

nie wiesz co powiedzieć…

nie wiesz co myśleć…

…nikt nie wie.

Kategorie:c'est la vie

mniej więcej

Luty 19, 2010 4 uwag

Nie zawsze ilość przekłada się na jakość. Lepiej delektować się jednym, rozpływającym się w ustach kęsem, niż zapychać po uszy rozgotowaną papką. Te same zasady co na talerzu, mają również swoje odzwierciedlenie w filozofii życia codziennego.

Mniej znaczy więcej.

Nie chcę mieć dziesięciu podobnych sukienek by zapychały mi szafę. Chcę mieć tą jedną, na której widok zaświecą mi się oczy z zachwytu. Nie chcę być martwym kontaktem w telefonach tysięcy osób. Chcę być ważna dla tych, których mogę policzyć na jednej dłoni. Nie chcę podrabianych komplementów i arktycznych, plastikowych uśmiechów. Chcę widzieć płomyki w czarnych źrenicach i drżące od śmiechu wargi. Nie mam wybujałych wymagań. Chcę tylko utrzymywać pewien standard, pewien poziom życia. Żeby było ładnie, miło i przyjemnie. Bez mącenia, kombinowania, oszukiwania siebie i innych.

Mniej znaczy więcej.

Mieć wielu przyjaciół, to nie mieć żadnego. [Arystoteles]

Kategorie:c'est la vie

nokaut

Styczeń 31, 2010 1 komentarz

Bokser wcale nie musi rozlewać krwi by nazywać go bokserem. Niektórzy nie używają do tego pięści. Atakują słowami. Mocno i dobitnie. Z zaskoczenia. Wtedy, gdy najmniej się tego spodziewasz, no bo przecież nikt na ringu nikogo nie informuje ‘uwaga! zaraz wykonam cios!’.

Po takim ataku często brak Ci sił by podnieść się z podłogi. Ból rozrywa Cię na kawałeczki. Kolejny raz rozsypujesz się jak pudełko zapałek, które przed chwilą poskładałeś. Masz krwotok wewnętrzny. Ale nie przejmuj się… to tylko serce płacze.

Ludzkie łzy to z jednej strony wyraz ogromu cierpienia, lecz z drugiej także ulga. Razem z łzami wypływa cierpienie, by zrobić miejsce na nową, kolejną falę bólu. Inaczej ból przestałby się w nim mieścić. [Dorota Terakowska, Tam gdzie spadają anioły]

W takiej chwili odkrywasz nagle jak przytulna i kojąca jest lodowata podłoga w łazience. Uspokaja ale niestety na krótko, bo za chwilę pojawiają się myśli ‘i co teraz…?’.  No właśnie… ja też chciałabym to wiedzieć.

Kategorie:c'est la vie

dobrze że niedobrze

Styczeń 29, 2010 Dodaj komentarz

Nie jest dobrze jak jest za dobrze. Już w dzieciństwie powtarzano nam bez końca, że od nadmiaru słodyczy wkrótce może coś nas rozboleć. Ludzie uczą się na błędach. Dopiero jak coś spieprzymy lub stracimy, zauważamy jak bardzo nam tego brakuje. Jednak nic się nie dzieje bez przyczyny, a na wiele spraw nie mamy wpływu. Pewne rzeczy trzeba po prostu przeżyć i tyle! A gdy już wszystko wróci do normy, gdy będzie tak jak dawniej, jeszcze bardziej docenimy to co mamy dobre w życiu. I po takich przeżyciach staranniej będziemy pielęgnować nasze szczęście.

Gdybyśmy nigdy nie chorowali nie zrozumielibyśmy co to znaczy być zdrowym. Gdybyśmy nigdy nie zaznali głodu nie mielibyśmy żadnej radości z tego, że się najedliśmy. Gdyby nie było wojny nie cenilibyśmy pokoju a gdyby nie było zimy nie dostrzegalibyśmy nadejścia wiosny. [J.Gaarder, Świat Zofii]

Kategorie:c'est la vie
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.