Archiwum
dla duszy i zmysłów – 005
nocą koisz me zmysły i karmisz miłością
spojrzeniem pochłaniasz totalnie
nocą błądzisz w ciemności i toniesz w mej głowie
szeptem malinowym hipnotyzując
nocą złe duchy odpędzasz gdy w śnie się pogrążam
i ramieniem osłaniasz stalowym
wszystko jest proste
nocą
dla duszy i zmysłów – 004
a Ty…?
jak wiele jesteś w stanie zrobić dla osoby, którą kochasz…?
dla duszy i zmysłów – 003 – sen
Przyszła do niego nad ranem.
Weszła bardzo ostrożnie, cicho, stąpając bezszelestnie, płynąc przez komnatę jak widmo, jak zjawa, a jedyny dźwięk, jaki towarzyszył jej ruchom, wydawała opończa, ocierająca się o nagą skórę. A jednak ten właśnie nikły, ledwie słyszalny szelest zbudził Wiedźmina, a może tylko wyrwał z półsnu, w którym kołysał się monotonnie, jak gdyby w bezdennej toni, zawieszony pomiędzy dnem a powierzchnią spokojnego morza, pośród falujących leciutko pasemek morszczynu.
Nie poruszył się, nie drgnął nawet. Dziewczyna przyfrunęła bliżej, zrzuciła opończę, powoli, z wahaniem oparła zgięte kolano o krawędź łoża. Obserwował ją spod opuszczonych rzęs, nadal nie zdradzając, że nie śpi. Dziewczyna ostrożnie wspięła się na posłanie, na niego, obejmując go udami. Wsparta na wyprężonych ramionach musnęła mu w twarz włosami, które pachniały rumiankiem. Zdecydowana i jakby zniecierpliwiona pochyliła się, dotknęła koniuszkiem piersi jego powieki, policzka, ust. Uśmiechnął się, ujmując za ramiona, bardzo wolnym ruchem, ostrożnie, delikatnie. Wyprostowała się, uciekając jego palcom, promieniująca, podświetlona, zatarta swym blaskiem w mglistej jasności świtu. Poruszył się, ale stanowczym naciskiem obu dłoni zabroniła mu zmiany pozycji, lekkimi, ale zdecydowanymi ruchami bioder domagała się odpowiedzi.
Odpowiedział. Nie cofała się już przed jego dłońmi, odrzuciła głowę w tył, potrząsnęła włosami. Jej skóra była chłodna i zadziwiająco gładka. Oczy, które zobaczył, gdy zbliżyła twarz do jego twarzy, były wielkie i ciemne, jak oczy rusałki.
Kołysany utonął w rumiankowym morzu, które wzburzyło się i zaszumiało, zatraciwszy spokój.
[Andrzej Sapkowski, Ostatnie życzenie]
dla duszy i zmysłów – 002
dla duszy i zmysłów – 001
~~~
Pusto i cicho – Nas dwoje
Ty we mnie, Ja w tobie
Niebem otuleni oboje.
W ciemności tej świetle
Twój oddech do snu rozkosznie kołysze…
Ubóstwiam tą ciszę
… i kocham.
Skrycie.
~~~


waszym zdaniem...