Drogi Panie A.
Tak, do Pana mówię. Czy Pan kłamie? Mógłby mi Pan odpowiedzieć na to pytanie? Pan nie kłamie? Doprawdy?!
Kłamstwo jest w dzisiejszych czasach dla nas równie oczywiste i naturalne co oddychanie.
Czy był Pan kiedykolwiek okłamany? Hmm… nie przypomina Pan sobie tego w tym momencie. A może po prostu Pan nie chce tego pamiętać? Mogę odświeżyc Panu pamięć, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba… To zbyteczne? Ależ skąd! A jednak coś Panu świta w tej główce. Ma Pan rację.
skłamałam ot tak, całkiem niewinnie
byś chwilę był mój, byś tylko był przy mnie
[Edyta Bartosiewicz, Skłamałam]
Czy żałuję? Nie mi to osądzać i nie teraz. Ale… hmm.. Nie żałuję że Pana wykorzystałam, Panie A. Przyznam nawet, że byłam z tego dumna. I jeszcze jedno… nie wierzę w to, że nie wiedział Pan jak mi to wszystko wtedy powiedzieć i wytłumaczyć. Pan wiedział to doskonale.
Powiedziałam kiedyś Panu, że lepiej żałować że się coś zrobiło, niż żałować że się tego nie zrobiło. Ja nie żałuję niczego…
Ale właśnie wymazałam Pana z mojej pamięci. Na zawsze.
Dlaczego nie umiemy przyznać się do błędu? Dlaczego za swoje porażki obwiniamy wszystkich dookoła tylko nie siebie? Bo tak jest najprościej.
Coś się skończyło. Tak nagle z dnia na dzień. Bo według Ciebie Ona nie jest już dla Ciebie wystarczająco dobra.
Dziwne, że tak nagle przyszło Ci to do głowy… Po raz kolejny pokazałeś swoją prawdziwą twarz i niedojrzałość. Próbowałeś się zmienić, wiem. Nawet przez moment wydawało się, że już wszystko będzie tak jak dawniej. Szkoda.
Nic już nie będzie tak jak kiedyś. Za jakiś czas zapewne zrozumiesz swój błąd, ale wtedy będzie już stanowczo za późno. Jakkolwiek byś się nie starał naprawić swojego błędu, nie pozwolę na to by Ona dała Ci kolejną szansę. Już się na Tobie nie zawiedzie. Nigdy.
Jesteś frajerem. Nie doceniłeś tego co miałeś.
Coś się skończyło. Tak nagle z dnia na dzień. Bo nie jesteś dla Niej wystarczająco dobry.
waszym zdaniem...