na drugie imię mam Ula – czyli Tibi et Igni
Witajcie. Na początku powiem, że na drugie imię mam Ula. Mam dwadzieścia kilka lat.. i Ktoś mnie pokochał.
Można kochać bez pamięci, na całe życie, platonicznie, na niby, tylko raz w życiu, szczerze, z wzajemnością… Mogłabym tak wyliczać bez końca. Ale nie o to tu chodzi. Prędzej czy później przychodzi w życiu taka chwila, gdy Ktoś staje nam na drodze. Gdy ten Ktoś nas pokocha.
Jednak to nie jest takie proste jak większości z was mogłoby się wydawać. Przynajmniej nie dla mnie. Kochanie kogoś łączy się nieodzownie z wielką odpowiedzialnością. Nie pozbawia nas też wielu wątpliwości i pytań czy to aby na pewno jest to…?
Nie mogę jeszcze przywyknąć do nowej sytuacji w jakiej się znalazłam. Obawiam się że to wszystko dzieje się zbyt szybko jak dla mnie. Boję się że nie dam sobie z tym rady… Chyba jestem z Nim szczęśliwa. Prawdę mówiąc wcześniej też byłam, tylko że na zupełnie inny sposób. Wiem, nie powinnam mówić “chyba” ale to słowo samo ciśnie mi się na usta. Może ja po prostu nie zasługuję na kogoś Takiego.. Może on jest po prostu dla mnie zbyt dobry…
Gdyby….
Nie! Nie płacz idiotko! Niejedna chciałaby być teraz na twoim miejscu!
Tak, wiem… Ja też zawsze tego chciałam, ale po prostu się boję. Wiem, że nie rozumiesz jak można obawiać się szczęścia. A jednak.
Kochać to nie znaczy zawsze to samo
Można kochać tak lekko, można kochać bez granic
(…)
Kochać to nie znaczy zawsze to samo
Trzeba stale uważać, żeby kogoś nie zranić
Nie tak łatwo jest kochać, nie tak łatwo być razem
Kiedy wszystko najlepsze dawno już za nami
[de mono]


waszym zdaniem...